Piosenki do filmu z wesela



Pewna kobitka miała problem z mężem - strasznie bidulek chrapał, co nie pozwalało jej się w nocy wyspać. Chodzili po lekarzach, specjalistach...nic. Pewnego dni spotkała sąsiadkę i gdy jej opowiedziała o problemie, ta zaproponowała jej wizytę u pewnej znachorki, która ponoć wszystkie przypadłości leczyć umie. Kobita leci pod wskazany adres, przedstawia sytuację, ta chwilę się zastanawia i mówi: - Jak stary zacznie chrapać, to niech paniusia mu nogi rozszerzy. Kobita się wqr..., opieprzyła znachorkę, że naiwnych ludzi tylko naciągać umie i że złamanego grosza jej nie da i poleciała do chaty. W nocy ta sama historia...stary piłuje już drugą godzinę...kobitka myśli sobie: "Ehh...spróbuję tak zrobić, jak znachorka mówiła..". Rozszerza staremu nogi i....cisza...Następnego dnia leci z samego rana do znachorki...przeprosiny...bombonierka...podwójne honorarium...Oczywiście ciekawość nie dawała jej spokoju więc pyta: - Pani...ale na czym polega ten trick z tymi nogami?? Znachorka: - Moja droga...zasada jest prosta - rozszerza Pani nogi, worek spada na dziurę i cugu ni ma... Leci dwóch pedałów samolotem. Jeden nabrał ochoty na seks i zaczyna dobierać się do drugiego. Ten ma zahamowania: "No co ty, tu przecież są ludzie!" Pierwszy na to: "A kto zwraca na nas uwagę? Wstań i zapytaj na przykład, czy ktoś ci pożyczy długopis." "Przepraszam, czy ktoś może pozyczyć mi długopis?" Cisza. Pasażerowie śpią, czytają albo słuchają muzyki. Zero reakcji. Geje zrobili co swoje, samolot doleciał do celu. Stewardessa po wyjściu pasażerówe sprawdza samolot, patrrzy a to w ostatnim rzędzie siedzi zarzygany dziadek. " Co się stało?" "Porzygałem się, to chyba widać?" " Ale przecież można było poprosić o torebkę" Dziadek na to: " Akurat! Tu jeden taki prosił o długopis, to go wyj**...!" jedzie facet TIRem, patrzy, zakonnica łapie stopa. a że uczynny to facet był, zatrzymał się siostrzyczce. jadą, jadą, gdy nagle zakonnica ni stąd ni zowąd zagaja: - wy, tirowcy, to się macie dobrze...jeździcie po świecie, zabieracie różne dziewczęta na stopa, a potem z nimi jedziecie do lasu i tam robicie co do was należy. kierowca osłupiał do tego stopnia, że przez najbliższe klika minut ni słowa z siebie wykrztusić nie umiał. tymczasem zakonnica za chwilę znowu zaczyna. - wy, tirowcy, to się macie extra...jeździcie sobie, zabieracie laski na stopa, a potem z nimi do lasu i tam robicie swoje. kierowca i tym razem opanował się i nie zareagował na zaczepki ze strony siostrzyczki. ale gdy ona trzeci raz takim textem rzuciła, nie wytrzymał i skręcił do najbliższego lasu. tam zaczyna sie dobierać do zakonnicy, ta mu zresztą się nie opierała, tylko w pewnym momencie poprosiła: - ale bardzo cię proszę, zrób to w tyłeczek, bo proboszcz cnotę sprawdza. facetowi było w sumie wsio jedno, więc rach ciach i było już po analku. gdy zapinał rozporek, usłyszał jak zakonnica mówi do niego: - - wy, tirowcy, to macie życie...jeździcie, zabieracie laski na stopa, a potem skręcacie z nimi do lasu i tam robicie swoje. a my, geje, zawsze musimy kombinować! Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok "tirówek". Żona pyta: - Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane? - Robią ludziom przyjemności za pieniądze. - A dużo można na tym zarobić - Oj, bardzo dużo, kochanie. - To może i ja bym stanęła? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne... Mąż unosi brwi ze zdziwienia: - No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja też się zgadzam. - A co muszę zrobić? - pyta zona. - Stań tu, ja stanę 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz "stówa" i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, że musisz porozmawiać z menadżerem i przybiegnij do mnie. - Ok. Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się samochód. Żona podchodzi, a kierowca pyta: - Ile? - Stówa. - Ale ja mam tylko siedem dych. - Pan poczeka, muszę porozmawiać z menadżerem. Żona biegnie do męża i pyta: - Józek, ale on mówi, że ma tylko 70. Zrobić to? - Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki. Żona biegnie z powrotem i mówi, że zrobi ręką za siedem dych. Gość się zgadza, wyciąga interes... oczom żony ukazuje się instrument długi aż do kolan klienta. Żona wytrzeszcza oczy i mówi: - Muszę porozmawiać z menadżerem. Biegnie zdyszana do męża i woła: - Józek, nie bądź świnia, pożycz mu te trzy dychy! Toby było wszystko !!!!!! dla Was kochane babeczki pisałem te humorki aby Was rozweselić Przyjemnego popołudnia - post ID: 69822

Zabawki lego

Zobacz również:
Taniec Piosenki
Koc=> wiem ,ze nie można wierzyć kobiecie ;) nawet kiedyś była taka piosenka ;) - post ID: 58141 Blog informacyjny Padlo slowo KOCHAM....... on drzal, ja plakalam.....w tle nasza piosenka.....wszystko za pozno...za pozno - post ID: 58216 Bywalczyni...

Wlasnie uslyszalam pierwsza swiateczna piosenke w radiu
Do zarozumiałych żon Ja nie byłam kochanką , poznałam Go w pracy i on cały czas mnie adorował. Zakochał się tak mówił. Twierdził że nie kocha żony i od dawna już niej nie myśli. Na pytanie dlaczego jecze od niej nie odszedł odpowiedział...

Twoja muzyka we mnie gra M.
:) Kochana "Upokorzona", nawet nie wiesz, jak się cieszę, ze ci pomagam. Bardzo duzo mnie kosztuje napisanie tutaj, bo wkładam w to całe serce. Najbardziej mnie stresuje, kiedy widzę kobiety, które nie potrafią sobie pomóc. Nie chcą dojrzeć...